Strona Główna Uwaga!! forum wewnętrzne dostępne i widoczne jest tylko dla kursantów WL


FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  DownloadDownload

Poprzedni temat «» Następny temat
24-27 Kwiecień 2008r. - Szkolenie Zindywidualizowane - Soul
Autor Wiadomość
Solid 
Site Admin

Wiek: 36
Dołączył: 10 Maj 2006
Posty: 120
Wysłany: Pon Maj 19, 2008 11:01 pm   24-27 Kwiecień 2008r. - Szkolenie Zindywidualizowane - Soul

Wrażenia ze szkolenia, z tą myślą usiadłem do komputera, opisać to wszystko co się wydarzyło.


I pierwsze schody, nie wiem jak...
Tych wrażeń po prostu nie da się opisać...


Do rzeczy - zacznijmy od faktów.
Decyzja o wzięciu udziału w szkoleniu zapadła na kilka miesięcy wcześniej, wybór miasta, zebranie pieniędzy, kilka opinii na temat zebranych od przyjaciół i wpłata zaliczki.
Teraz już wiedziałem że muszę iść za Ciosem, jedyne czego nie byłem świadom, to fakt, że ten cios mnie powali.


Mając dostatecznie dużo czasu dogrzebałem się w sieci do całej masy materiałów. Siedziałem, czytałem oglądałem, analizowałem, wiedziałem jak to działa, ale nie miałem pojęcia jak swoją wiedzę wykorzystać. Na kilka dni przed szkoleniem chodziłem jak nakręcony a z wiedzy zrobił się mętlik, układanka z miliona puzzli którą trzeba było ułożyć.


:::The Day...


Zaopatrzony w napoje energetyczne długopis, torbę z aparatem, z którym się nie rozstaję i ciekawość, która w Dublinie zabiła nie jednego kota (curiosity killed the catt) udałem się na umówione miejsce. Z tego wszystkiego okazało się że nie doczytałem ostatniego maila od Adepta i pojawiłem się pół godziny wcześniej.
Rozglądając się dookoła zastanawiałem się jak to wszystko będzie wyglądać, obserwowałem przechodzących ludzi zaczepiając spojrzeniem kobiety. Dostrzegłem drugiego z towarzyszy gotowych zmierzyć się z sobą i podszedłem z pytaniem "ty też czekasz na chłopaków z WL" pięć minut później pojawił się Solid i Adept. Podchodząc do Solida, Adept zdążył sobie gdzieś pójść, przyglądałem się uważnie starając się dostrzec w czym różni się od przeciętnego faceta.
Nie różnił się niczym, był zadowolonym z życia kolesiem, miał mnie zaskoczyć, miał być guru, a był po prostu Mężczyzną...


Solid: "Witajcie panowie dzisiaj zaczyna się..."
kilka słów tytułem wstępu
Solid: "Nie marnujmy czasu zobaczymy co potraficie..."
Miałem nadzieję, że nie mówi poważnie, albo że wybierze kogoś innego.
Solid: "podejdź to tamtej dziewczyny"
Soul: "ta w spodniach w kratkę?"
zapytałem mając nadzieję, że jeszcze nie wszystko przesądzone i oszczędzi mi upokorzenia.


Pierwsze podejście, dwadzieścia metrów pokonywania siebie, jak się okazało zupełnie bezbolesne,
pierwsze zaskoczenie, Solid przy tej samej dziewczynie...


:::Trener Pełną gębą...


Dopiero wykład pozwolił rozwinąć Solidowi skrzydła, w kilka godzin ułożył moje puzzle i pokazał, fantastyczny świat kobiet, Adept dołożył nowy fragment i przykleił wszystko do tektury, pozostało jeszcze oprawić to w ramę. Ramę, w której miałem stać się Mężczyzną...


:::Bramy piekieł/bramy raju...


Umówiliśmy się w klubie, którego delikatnie rzecz ujmując unikałem jak ognia, głównie ze względu na kobiety, które jak myślałem chodzą tam podrywać facetów ze zbyt grubymi portfelami. Po trzech dniach przebywania w tym klubie zacząłem czuć się tam swojsko, a wszystko za sprawą kilku perełek, które udało mi się tam odnaleźć.
Jeszcze przed wejściem spotkałem jednego z kursantów i niewiele myśląc ruszyliśmy poznawać kobiety.


Soul: "Cześć, chciałem się was zapytać o ten klub, jestem ze znajomymi i chcieliśmy się dobrze bawić, myślicie że warto wchodzić, można poznać kogoś ciekawego?"
Dziewczyna: "jasne, że można... Nas"
Soul: "mmm to miło, jak masz na imię?"
...
Po krótkiej wymianie zdań kolega wskazał na ławkę przed klubem na której siedziały dwie dziewczyny, powiedziałem tylko "idź" , a w chwilę później dołączyłem do niego.


Wchodząc do środka czułem jak wzrasta poziom adrenaliny, nie wiele myśląc udałem się w stronę baru, kiedy poczułem na ramieniu rękę i usłyszałem "tamte dwie dziewczyny".
Trzy wyryte na blachę teksty były jedynym ratunkiem na opanowanie stresu, "cześć potrzebuję waszej opinii" zdenerwowanie odbierało zdolność trzeźwego myślenia, ale o dziwo
nie stało się nic złego i niestety nie wydarzyło się też nic przyjemnego. Wracam na drugą stronę baru. Solid "pamiętaj co Ci mówiłem, musisz..." Początek wieczoru upłynął na walce ze zdenerwowaniem, wyuczone trzy zdania zupełnie mi nie leżały, więc postanowiłem spróbować inaczej.
Solid: Tamte dwie, brunetka i blondynka...
...
Soul: "Hej mam do was pytanie, ostatnio rozmawiałem z koleżanką i prawdę mówiąc była to dość zażarta dyskusja. Muszę znać wasze zdanie... czy uważacie że kobiety są atrakcyjniejsze dla mężczyzn kiedy używają szminki... czy kiedy mają naturalnie pięknie ukształtowane usta?"
One: "Naturalne... tak jak my."
Pierwsza prawie natychmiastowa bardzo pozytywna reakcja i Solid Siedzący tyłem tuż obok i kładący moją rękę na plecy blondynki, żeby zaraz potem odciągnąć uwagę jej chłopaka.
W tym momencie zdałem sobie sprawę z tego, że mogę być sobą i najzwyczajniej w świecie dobrze się bawić. Zeszło ze mnie ciśnienie i reszta wieczoru była próbowaniem najróżniejszych pytań, ale wszystko miało się zmienić dnia następnego...
Wychodząc z klubu nie wiele myśląc zadzwoniłem do dawnej koleżanki, i spędziłem tę noc u niej.


:::Dzień po nocy...


Następny dzień zaczął się o 8:00. Nie mogłem spać, więc niewiele myśląc ubrałem się i udałem w stronę drzwi "jesteś pierwszym facetem, który ucieka mi z łóżka"... Soul: "musisz mi jeszcze otworzyć drzwi..." wsiadłem w samochód i pojechałem do marketu na zakupy.
Kolejna porcja energii w puszkach, płatki, mleko i Soul: "przepraszam czy znajdę gdzieś gotowe kanapki?" K: "niestety mamy tylko..." Soul: "właściwie chciałem tylko powiedzieć Pani że jest pani naprawdę piękną kobietą". Od samego początku wiedziałem, że jadę tam po to, żeby znaleźć jedną kobietę, której powiem że mi się podoba.


Kolejny wykład utwierdził mnie tylko w przekonaniu, że Ci faceci z pozoru przeciętni potrafią działać i działają na kobiety.
Na wykład dotarłem spóźniony. Myśląc o poprzedniej nocy i kolejnych przede mną w drodze na wykład zauważyłem śliczną dziewczynę i na moje nieszczęście nie zauważyłem świateł stopu przede mną. Pierwszy raz w swojej karierze jako kierowca to kobieta była dla mnie ważniejsza niż to co się dzieje na drodze. Jak mogłem ich wcześniej nie dostrzegać...?
Z pogiętą rejestracją i dziwnym uczuciem zacząłem nowy dzień szkolenia.


Wracając z wykładu do samochodu zatrzymałem dziewczynę i chłopaka, wyglądali na zakochanych, a ja chciałem sprawdzić czy dam radę rzucić jej komplement...
usłyszałem "dziękuję od niego" i dostałem promienny uśmiech od niej :)


Kolejna wizyta w klubie była już zupełnie inna, przyszedłem sam więc nie wiele myśląc ustawiłem się w kolejce.
Soul: "cześć, chciałem was poznać zanim znikniecie gdzieś w tłumie..."
Dziewczyny: "ooo tak szybko?"
Soul: "jestem soul," przedstawiłem się "na dole nie będę mógł się do was dopchać :) "
...
Zamówiłem szklankę wody mineralnej i na rozgrzewkę podszedłem jeszcze do kilku dziewczyn. Wkrótce w klubie pojawiła się reszta i zabawa zaczęła się na całego.
Stres który odczuwałem dzień wcześniej zmniejszył się do poziomu, który spokojnie mogłem ignorować, a rozpoczynanie rozmowy wyuczonymi linijkami wydało mi się o połowę mniej skuteczne niż dzień wcześniej.


Solid: "Tamta słodka brunetka"
Była naprawdę piękna... Kobieta którą wcześniej dyskretnie bym obserwował tak by tego nie zauważyła...
Soul: "Jesteś wyjątkowo piękną kobietą i nie mogę w to uwierzyć, że Ci to mówię, ale bardzo chcę Cię poznać..."
K: "To miłe..."
...
byłem zauroczony łatwością z jaką toczyła się nasza rozmowa. Po raz pierwszy poczułem, że obnażając siebie wyzbyłem się wszystkiego, co sprawiało, że bałem się podchodzić do kobiet. Po prostu stałem tam i rozmawiałem, po jakimś czasie do stolika wróciła jej koleżanka. Z obiema spędziłem kilkanaście minut i zostałem zasypany uśmiechami.
Wróciłem do baru, Solid odwrócił się w moją stronę, poklepał po plecach "Zaczynasz to czuć", a czułem się rewelacyjnie.


Kolejną dziewczyną, którą zapamiętałem była ładna brunetka usiłująca zamówić drinka, stanąłem tuż obok...
Soul: "Trudno się doczekać na drinka..."
K: "Tak" odpowiedziała z dziwnym grymasem na twarzy
Soul: "może założymy spółkę i razem zaczniemy machać do barmanów" myślałem że się trochę rozchmurzy, ale usłyszałem jedynie...
K: "Nie sądzę"
Nie przejmując się zbytnio prawie wlazłem na bar, żeby zawołać jednego z barmanów, ona stała już chwilę przede mną, ale to do mnie podszedł.
Soul: "Może pan obsłużyć tę Panią..." rzuciłem zupełnie nie zwracając uwagi na nią..
K: "Dziękuję" tym razem ozdobione uśmiechem
Soul: "Gdzie masz znajomych, było by Ci łatwiej starać się o drinki."
K: "Jestem z koleżankami"
Soul: "Musisz mnie koniecznie przedstawić"
K: "siedzimy w tamtej loży" :)
Zamówiłem puszkę energii i poszedłem poszukać chłopaków, po kilku minutach wróciłem do niej, żeby spędzić miło czas.
Kiedy wraz z koleżankami postanowiły opuścić klub pożegnałem się i postanowiłem odwiedzić stolik z piękną brunetką i jej koleżanką.
Przywitały mnie z uśmiechem, a po kilku minutach opowiadając jakąś historyjkę zabrałem ich ręce ze stołu i złączyłem ich dłonie.
Byłem zdumiony że mi na to pozwoliły i jednocześnie trochę podirytowany, że nie wiem jak je rozdzielić, w tym momencie dotarła do mnie kolejna rzecz, o której wiedziałem ale zupełnie nie rozumiałem. Potrzebny mi kompan, ktoś kto zajmie się tą drugą kobietą...


:::Po raz trzeci...
:::czyli studia dzienne


Tym razem wykład stał się lekcją życia, po kilkudziesięciu minutach rozgrzewki z Adeptem; nie wiem co robił, jak to robił, ale hipnoza w którą totalnie nie wierzyłem wypełniała płuca świeżym oddechem; po tym seansie wyszliśmy z murów. Niedziela jak powszechnie wiadomo jest od tego, żeby się rozerwać, a ulubioną rozrywką ostatnich czasów są centra handlowe. Zaczepianie ludzi w środku dnia - ludzi, którzy w przeciwieństwie do wszystkich klubowiczów nie są nastawieni na poznawanie nowych osób wyciągnęło na świat kilka nowych sytuacji, z którymi trzeba było się zmierzyć. Kiedy wszyscy podążali za Adeptem ja wyciągnąłem aparat i przyczaiłem się na śliczną brunetkę (chyba mam słabość) strzeliłem kilka fotek prosząc żeby się zabawiła w modelkę, w kilkadziesiąt sekund ona i jej siostra totalnie onieśmielone uciekły. Niewiele myśląc ruszyłem w przeciwnym kierunku przeglądając fotki. Nie więcej niż dziesięć metrów dalej poczułem na ramieniu rękę.
K: "ale ja chcę te zdjęcia"
Soul: "masz jakiś pomysł, żebym mógł Ci je jakoś przesłać?"
Wyciągnęła kawałek kartki i zapisała swojego maila...


Kiedy już znalazłem chłopaków Solid oderwał mnie od ciepłej kanapy i wysłał w kilka setów.
Soul: "Przepraszam panią siedziałem obok i... nie mogłem się powstrzymać, musiałem podejść żeby powiedzieć pani że jest pani piękną kobietą..."
dziewczyna spojrzała, po czym opuściła głowę i odwróciła wzrok.
Miałem już odejść...
K: "przepraszam pana, bo wie pan... miałam bardzo zły dzień" Kąciki jej ust delikatnie się uniosły
K: "jest pan pierwszym mężczyzną od dłuższego czasu który sprawił, że..."
K: "naprawdę poprawił mi pan humor."
Nie odrywałem od niej wzroku, a jej reakcja totalnie mnie zaskoczyła, uśmiechała się prawie przez łzy, a ja poczułem że to wszystko ma jakiś sens, że uwodzenie to dawanie kobietom szczęścia i magii w ich nudnym i zwykłym życiu.


Wróciłem do swojej filiżanki kawy i zdążyłem dopić do końca kiedy znów pojawił się Solid...


Solid: "teraz podejdziesz do tej w niebieskiej bluzeczce."
Soul: "oszalałeś, ona jest z rodzicami! Jak ja ma to zrobić!" myśląc że żartuje.
Solid: "idziesz i robisz wszystko, żeby wysłali cię z nią na kawę."
Poczułem stres sto razy większy niż przy pierwszym podejściu tego szkolenia...
nogi jak z waty, roztrzęsiony głos ręce, pustka w głowie i jedna myśl: jeśli tego nie zrobię całe trzy dni szlag trafi i nigdy się nie przełamię.
Wolno podążając za przerażającym setem układałem jedno zdanie po którym miałem zacząć rozmowę.
Soul: "Przepraszam państwa" zatrzymali się i zwrócili w moją stronę, ojciec z matką wbili we mnie spojrzenia, które miały pozbawić chęci rozmowy wszystkich natrętów z ulotkami, promocjami i innymi propozycjami.
Soul: "zatrzymałem państwa, bo chciałem powiedzieć, że mają państwo prześliczną córkę"
Cała rozmowa później potoczyła się jakimś zupełnie niezrozumiałym dla mnie torem, spodziewałem się tak chłodnej reakcji, że byłem gotów na najgorsze, jak się okazało po przedstawieniu się i zamienieniu dwóch zdań ojciec zaczął chwalić się swoją córką, co totalnie zbiło mnie z tropu. Mógłbym identyczną sytuację prześledzić na forach w książkach i dalej nie wiedziałbym jak zareagować. Wniosek - sztuka interakcji wymaga stawiania czoła wyzwaniom.


:::Studia wieczorowe...


Ostatni wieczór przywitał mnie totalnym kryzysem energetycznym...
Spotkanie w klubie zaczęło się tradycyjnie od rozgrzewki. Tego dnia pojawili się jeszcze Feniks którego poznaliśmy wcześniej, Martin i jeszcze jeden z towarzyszy broni, którego imienia nie zapamiętałem. To co czułem tego wieczoru przypominało mi jeden stan. Extasy... Stan wszechogarniającej szczęśliwości, wyglądałem trochę jak chłopiec z ADHD, a przynajmniej tak się czułem. Nie wiem dlaczego na celownik wziął mnie Martin, wysłał do kilku setów, ale stan w którym byłem nie pozwalał mi spokojnie rozmawiać. Zamówiłem szklankę wody i wróciłem do Martina "słuchaj muszę to robić sam, zawołam Cię kiedy będziesz mi potrzebny" udaliśmy się w stronę parkietu, postawiłem szklankę na barierce i wbiłem się w tłum, dwa podejścia, wyciągnięcie ręki i taniec, komunikacja bez słów. Dopiero teraz poczułem że wraca do mnie spokój, parkiet... to tu jestem królem.


Kiedy wszystko wróciło do normy wróciłem do baru i zacząłem rozmowę z dwoma dziewczynami, bez zdenerwowania burzy hormonalnej. Uśmiechająca się blondynka i raczej mało zainteresowania brunetka. Tuż obok stało dwóch kumpli, z którymi kiedyś pracowałem. Widziałem, jak próbowali rozmawiać z tymi dziewczynami wcześniej, teraz tylko stali i słuchali nie mogąc wyjść ze zdziwienia, kiedy ja zastanawiałem się tylko kiedy podejdą i zepsują mi zabawę. Nie wiedzieli o szkoleniu i tym bardziej nie wiedzieli o PUA. Czułem ich spojrzenia, więc postanowiłem odejść i znaleźć sobie inny set.


Po kilku otwarciach zauważyłem, że z drugiej strony baru wraz z kilkoma koleżankami stała dziewczyna, którą dzień wcześniej poznałem stojąc w kolejce do klubu. Całą grupę zauważył też Feniks i kiedy ja siedziałem z młodziutką blondynką on zajmował jej przyjaciółkę. Rozdzielona grupa nie starła się odbić naszych towarzyszek więc wszystko szło wyśmienicie. Po kilku minutach Feniks zniknął gdzieś z brunetką, a ja byłem pogrążony w konwersacji. Nie wiadomo skąd pojawił się Adept "nie siedź w miejscu, bierz dziewczynę i idźcie gdzieś indziej" nie posłuchałem i to był błąd, o czym przekonałem się chwilę później, kiedy wróciły się wszystkie jej koleżanki.


Kolejna runda w okół baru wepchnęła mnie na dziewczynę z którą tańczyłem, jej koleżanka zostawiła nas samych kiedy tylko postanowiłem ulokować się w centrum przesadzając ją na krzesełko obok. Po trzech dniach szkolenia zauważyłem, że totalnie zmieniłem zdanie o kobietach. Ta była bardzo miłą dziewczyną, za której towarzystwo wcześniej dałbym bardzo wiele, teraz patrzyłem na nią jak na koleżankę, nie była dziewczyną, która zaprzątnęła mi głowę, dotrzymywałem jej towarzystwa bardziej z uprzejmości i chęci odetchnięcia, kątem oka skanując okolice.
Solid stał obok tuląc w ramionach słodką dziewczynkę ubraną w krótką jeansową spódniczkę i białą bluzeczkę. Przyglądałem się przez chwilę zabawie jaką toczył z tą dziewczynką, która raz po raz uśmiechała się i marszczyła zadarty nosek. Sam ledwie nadążałem za rozmową która siłą rzeczy zeszła na drugi plan. Widząc, że nie najlepiej mi idzie dzielenie uwagi odprowadziłem dziewczynę do koleżanki i stwierdziłem, że czas zakończyć wieczór.


Wracałem do chłopaków, żeby się pożegnać i natknąłem się na wspomniane wcześniej blondynkę i brunetkę... W trakcie wieczoru miałem jeszcze okazję zatańczyć z nimi, i wiedziałem, że blondynka jest wyborną tancerką. "witaj tancereczko" zawołałem z połowy parkietu wyciągając rękę w jej stronę. Wiedziałem w jaki sposób ją pochwyci, żeby wybić się w spin, którego żadna inna dziewczyna na tym parkiecie nie była w stanie wykonać. Po dwóch kawałkach nie byłem w stanie nabrać dość powietrza w płuca, żeby powtórzyć ten karkołomny taniec. Agnieszka, bo tak miała na imię, zdążyła zostawić gdzieś w loży swój żakiet odsłaniając plecy, przecięte dwoma cieniutkimi łańcuszkami. Nie mogąc złapać oddechu z szerokim uśmiechem po ostatnim obrocie wypuściłem ją w stronę baru... nie mogłem oderwać wzroku... niewielki kawałek atłasu spływał po jej piersiach z każdym krokiem odkrywając boki, odwróciła się, a ja niewiele myśląc położyłem dłoń na plecach...


Soul: "Poznaj mojego przyjaciela... Solid", odwróciłem się w jego stronę "stary nie masz pojęcia co ta dziewczyna zrobiła ze mną na parkiecie, ledwie łapię oddech"
Po tych słowach znów wziąłem jej rękę, żeby wykonać kilka obrotów i zabrałem ją kawałek dalej.
Porozmawialiśmy przez chwilę, po czym zabrałem numer telefonu "jak Cię wpisać?" ona:"Agnieszka" Soul: "mam już kilka Agnieszek, muszę wiedzieć że dzwonię właśnie do Ciebie, muszę Cię jakoś miło kojarzyć" Agnieszka: "Wpisz Koteczek..."


Zakończyłem wieczór ledwie stojąc na nogach ze zmęczenia...


:::Dzień czwarty...


Okazał się najlepszym ze wszystkich.
Ten dzień spędziłem z Adeptem, nie podchodziliśmy do dziewczyn, nie uwodziliśmy, słuchałem wszystkiego co miał do powiedzenia...
Jak się okazało podsumowanie naszego działania, detalicznie wyłożone błędy i sposoby radzenia sobie z nimi uświadomiły mi jedno:
W ciągu poprzednich dni szkolenia mogło wydarzyć się znacznie więcej...
Przesiedzieliśmy tak kilka godzin, a ja odtwarzałem wszystkie wydarzenia dni poprzednich, widziałem siebie w sytuacjach, które przestawałem kontrolować...
Nie wiem, czy powinienem był zadać sobie trud i wypytać Adepta o to wszystko wcześniej, czy dobrze się stało że dostałem raport ze swoich poczynań i niejako bazując na doświadczeniach mogłem zacząć budować właściwe reakcje. W każdym razie tego dnia wiedziałem co robić dalej. Pożegnałem Adepta i udałem się do swojej ex.


Wyszliśmy na rynek, do kawiarni, a ja w poszukiwaniu wolnego stolika zauważyłem dwie dziewczyny...
weszliśmy do środka, ale wiedziałem, że nie mogę zostać. "przepraszam Cię ale muszę porozmawiać z tamtą dziewczyną"
Znałem tą dziewczynę z widzenia, odwiedzaliśmy te same kluby, kiedy mieszkałem we Wrocławiu i nigdy nie miałem dość odwagi, żeby do niej podejść. Nawet alkohol nie był w stanie złamać strachu.
Soul: "Cześć, zauważyłem Cię, wchodząc do środka i nie mogłem pozwolić, żebyś wyszła zanim nie powiem Ci..."
Agata: "tak"
Soul: "Jesteś piękną kobietą, widywałem Cię wcześniej w ... i bardzo chciałbym cię Poznać"
Agata: "Dziękuję" przyozdobione pięknym uśmiechem.


Usiadłem tuż obok, przekładając jej torebkę na drugie krzesło, chwila rozmowy i wraca jej koleżanka...


Soul: "nie wiem, czy wiesz, ale Agata właśnie umówiła nas na randkę"
Obie rozbawione zdecydowały się przyjść następnego dnia w umówione miejsce, a ja wróciłem do środka.
Kiedy płaciłem za koktajl do środka weszła koleżanka Agaty... "co tam" zapytała "wiesz nie mam do was żadnego namiaru" odpowiedziałem z rozbrajającym uśmiechem
"poczekaj zaraz zapiszę Ci numer" zerknąłem na karteczkę: Agata xxx xxx xxx "nie będzie zła, że rozdajesz jej numer?" zapytałem, w odpowiedzi słysząc... "Nic się nie martw wszystko jej wytłumaczę :-) ", "Ok tylko mi ją jeszcze narysuj, żebym zapamiętał jak wygląda"


pozostałe kilka dni było naprawdę Ciekawe, a dzienna szkoła na skąpanym w słońcu wrocławskim rynku święciła triumfy nad klubowym uwodzeniem.


:::Dwa tygodnie później...


Powrót do Dublina uprzyjemniała mi słodka blondynka poznana w terminalu odpraw, leciała do swojego chłopaka, ale nie omieszkała zostawić do siebie numeru telefonu wraz z serdecznym uściskiem. Wsiadając do autobusu zeszło ze mnie powietrze, poczułem, że wszystko się skończyło i wracam do normalnego życia. Wysiadłem w centrum i nerwowo zacząłem rozglądać się po ulicach, nie byłem tym samym człowiekiem... To nie mogło się skończyć ot tak. Dwa dni opowiadałem znajomym wszystko co się wydarzyło na szkoleniu, opowiedziałem też jednej dziewczynie, którą wcześniej raz spotkałem i z którą postanowiłem się umówić... pierwszy majowy weekend spędziłem podróżując po północnej Irlandii ze znajomymi. Miałem problem, została jeszcze jedna blokada do usunięcia... język. W czasie wycieczki dziwnie zmieniła swoje nastawienie do mnie jedna z koleżanek. Ostatniego dnia wycieczki wylądowaliśmy w restauracji. Płacąc rachunek spojrzałem managerce w oczy i jak w transie "I have to say... You are beautifull woman, trully unique..." zamieniłem jeszcze dwa zdania i wyszedłem, a za mną kumpel z niedowierzaniem w oczach... Po wycieczce wciąż mając problemy z Irlandkami postanowiłem się skupić na wychodzeniu z szufladki przyjaciel... jak się okazuje da radę z niej wyskoczyć, ale czeka mnie jeszcze długa rozgrywka.


:::Co się zmieniło...


Dziewczyna, której opowiedziałem o szkoleniu jest teraz moją dziewczyną, dziewczyny z baru do którego chodzę na lunch ładują mi większe porcje tylko dla tego, że z nimi flirtuję, a Irlandki witają mnie łamanym Cześć i obiecują że nauczą się więcej :-) zdążyłem w międzyczasie namówić na spotkanie dwie dziewczyny z internetu, co wychodziło mi bardzo rzadko, zauważyłem, że cała masa kobiet na ulicy rzuca mi zalotne spojrzenia, a koleżanki lesbijki kiedy mnie ujrzały po raz pierwszy stwierdziły, że cały promienieję.
Co to dla mnie znaczy?
Chce mi się żyć...


Dzięki za wszystko
Soul
_________________
Slave to Love and Beauty...
Ostatnio zmieniony przez Adept Wto Maj 20, 2008 10:43 pm, w całości zmieniany 1 raz  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz załączać pliki na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Strona wygenerowana w 0,09 sekundy. Zapytań do SQL: 13